Piątek, 11 października 2019

Wystąpienie Prezydenta podczas 2. sesji plenarnej na szczycie Grupy Arraiolos

Szanowni Państwo,


Wypowiadam się jako przedstawiciel narodu, który na przestrzeni swojej historii dokładnie poznał wysoką cenę, jaką zapłacić trzeba za bezpieczeństwo swoich granic i utrzymanie integralności terytorialnej, my jesteśmy bardzo na to wyczuleni. Przypomniały o tym całemu światu chociażby niedawne obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej w Warszawie. (…) To między innymi właśnie dlatego, po upadku komunizmu, Polakom tak bardzo zależało na połączeniu ze strukturami Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej. Po udanej integracji miliony Polaków odetchnęły z ulgą i nadzieją, że dla przyszłych pokoleń horror wojny i zniewolenia totalitarnego pozostaną tylko tragicznym wspomnieniem, o którym uczy się wprawdzie na lekcjach historii, ale którego powtórka będzie niemożliwa.

 

Niestety, w ciągu ostatniej dekady boleśnie przebudziliśmy się z tego pięknego snu. Ofensywa tzw. państwa islamskiego, wojny domowe w Afryce Północnej, wzrost napięcia na Bliskim Wschodzie, nasilenie się separatyzmów w sercu Starego Kontynentu czy wreszcie, last but not least, destabilizujące działania Federacji Rosyjskiej w Gruzji i na Ukrainie – bardzo brutalnie przypomniały, że życie w pokoju nie jest nam dane raz na zawsze, a granice państwowe nawet tu, w Europie, nie są „nienaruszalną świętością”.


Jest czymś zupełnie naturalnym, że w tej nowej rzeczywistości Polska wraz z innymi państwami regionu poszukuje wzmocnienia gwarancji swojego bezpieczeństwa – czyni to poprzez inwestowanie w narodowe zdolności obronne, ale czyni to też umacniając stare sojusze i otwierając się na nowe formy współpracy – właśnie współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa, obronności. 

 

Szanowni Państwo Prezydenci,

 

Europa Środkowa i Wschodnia pozostaje tym miejscem na mapie Starego Kontynentu, w którym szczególnie wyraźnie widać zbieżność naszych strategicznych interesów i potrzebę współpracy sojuszniczej. Przykładem udanej kooperacji w tym regionie może być inicjatywa Bukaresztańskiej Dziewiątki, która łączy wysiłki swoich uczestników na rzecz zapewnienia silnej, wiarygodnej i zrównoważonej obecności wojskowej NATO na jego wschodniej flance.

 

Zdaję sobie sprawę z tego, że obecni tu przywódcy mogą mieć różne poglądy, jeśli chodzi o stopień zaangażowania NATO na tym obszarze; różnimy się stanowiskami co do tego, jak silną presję powinniśmy wywierać na Federację Rosyjską, chociażby. Proszę jednak zrozumieć, że szczególną perspektywę na tę sytuację mają państwa, które Rosja nadal uważa za swoją „tradycyjną strefę wpływów”, które znajdują się w bezpośrednim zasięgu rakiet balistycznych z Obwodu Kaliningradzkiego i które obserwują u swoich granic rosyjskie ćwiczenia wojskowe, symulujące atak na swoje stolice. Nasze obawy nie powinny i nie mogą być lekceważone. Każdy powinien mieć to na uwadze, zanim skrytykuje nasze zabiegi chociażby o zwiększone zaangażowanie USA na naszym terytorium czy jeżeli chodzi o bezpieczeństwo militarne, czy także bezpieczeństwo energetyczne. Jeżeli weźmie się pod uwagę, że w wyniku zaszłości historycznych większość, czy w ogóle dostawy – jeżeli chodzi choćby o gaz – mamy po porostu z Rosji.

 

Polska i inne kraje regionu wychodzą z założenia, że dla zapewnienia pokoju w Europie współpraca transatlantycka na wszystkich poziomach: operacyjnym, eksperckim i politycznym jest wymogiem, który nie podlega dyskusji. Musi jednak mieć ona solidne podstawy w postaci odpowiedzialnego i solidarnego współfinansowania. Polska, w swoich specyficznych realiach geopolitycznych, już dawno zrozumiała, że kluczowe jest systematyczne zwiększanie nakładów na obronność – cieszymy się, że dzisiaj coraz więcej państw członkowskich NATO coraz lepiej wywiązuje się ze swoich sojuszniczych zobowiązań w tym obszarze. Wierzę, że już wszyscy zrozumieliśmy, że takie działanie leży w żywotnym interesie nie tylko wschodniej flanki Sojuszu, ale dzisiaj całej Europy.

 

Szanowni Państwo,

 

Z satysfakcją zauważam, że kwestie bezpieczeństwa znalazły wreszcie należne im istotne miejsce również w agendzie Unii Europejskiej. Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony powinna nadążać za nowymi wyzwaniami, umacniając także rolę UE jako globalnego aktora i godnego zaufania partnera w relacjach z USA i z Kanadą. Nowe inicjatywy obronne, takie jak Stała Współpraca Strukturalna (PESCO), Europejski Fundusz Obronny (EDF) oraz Skoordynowany Roczny Przegląd Obrony (CARD), mają szansę realnie zwiększyć nasze zdolności wojskowe oraz zachęcić Europejczyków do ponoszenia większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo.

 

Wspomniane inicjatywy mają ponadto uzasadnienie ekonomiczne: łącząc swoje zasoby, państwa członkowskie UE mogą osiągnąć znacznie większą wydajność, współpracować w opracowywaniu bardziej zaawansowanych technologii i produkować lepszy sprzęt wojskowy, niż mogłyby to robić działając w pojedynkę. EDF, PESCO i CARD mają szansę odnieść sukces, ale pod warunkiem, że pomogą w budowaniu europejskich zdolności w sposób integracyjny i stworzą nowe wektory współpracy przemysłu obronnego w całej Unii.

 

Tym niemniej pewne założenia generalne Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony powinny zostać dokładnie wyjaśnione. Przede wszystkim doprecyzowania wymaga, co dokładnie kryje się pod nazwą „strategicznej autonomii” – autonomii kogo wobec kogo? – bo to jest zasadnicze pytanie. Polska chciałaby raczej strategicznej skuteczności, budowanej poprzez zwiększanie naszej zbiorowej odporności, gotowości bojowej, mobilności i podnoszenie ogólnego poziomu rozwoju państw członkowskich – o czym już wspominałem w poprzedniej części naszej dyskusji. W żadnym wypadku nasze europejskie inicjatywy nie powinny być ukierunkowane na osłabianie więzi transatlantyckich czy konkurowanie z NATO. Jeżeli zatem pod wyrażeniem „strategiczna autonomia UE”, rozumiany jest sprzeciw wobec zaangażowania USA w Europie, to nie tylko kłóci się to z polską wizją rozwoju europejskiej obronności, ale realnie osłabia bezpieczeństwo całej Zjednoczonej Europy.

 

Pragnę przy tym zwrócić uwagę na fakt, że korzyści ze współpracy transatlantyckiej są wyraźnie obustronne. Nie tylko państwa członkowskie UE zyskują na obecności struktur natowskich na swoich terytoriach, ale również NATO korzysta z np. zaawansowanych unijnych projektów mających na celu poprawę zdolności zarządzania kryzysowego czy z ułatwień logistycznych zwiększających mobilność wojskową, która powinna pozostać flagowym projektem naszej współpracy.

 

Podsumowując: zachęcam wszystkich Państwa do poparcia wszystkich inicjatyw zmierzających do zwiększenia bezpieczeństwa wschodniej flanki UE i NATO; zapewniam jednocześnie, że Polska postrzega swoją zintensyfikowaną współpracę z USA nie jako alternatywę dla współpracy z UE, czy w jej ramach, ale jedynie jako jej cenne uzupełnienie i wzmocnienie.

 

Natomiast w odniesieniu do Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony – na nasze poparcie mogą liczyć wszystkie inicjatywy, które będą komplementarne i synergiczne dla NATO, a także służyć będą podtrzymywaniu relacji transatlantyckich, a nie ich marginalizowaniu.

 

Dziękuję.

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.