Czwartek, 2 lipca 2020

Andrzej Duda był „Gościem Wydarzeń”

Bogdan Rymanowski, witam Państwa, dobry wieczór. Witam również Prezydenta Andrzeja Dudę, który jest z nami z Nowej Soli. Witam serdecznie, Panie Prezydencie, dobry wieczór.

Prezydent RP Andrzej Duda: Dobry wieczór, Panie Redaktorze, złapał mnie Pan na trasie kampanii. Ale jest mi bardzo miło, że mogę się zobaczyć z Panem i widzami.

 

No właśnie, ja też się cieszę, że udało nam się Pana złapać. Zobaczymy, jak to będzie z pytaniami. Na początek: jak by Pan określił swój pojedynek z Rafałem Trzaskowskim? To jest starcie dwóch bokserów czy raczej partia szachów?

To przede wszystkim sprawa tego, jaka będzie Polska – bo to jest kwestia najważniejsza. Czy Polska będzie się rozwijała – jak to było przez ostatnie pięć lat – z ukierunkowaniem na sprawy rodziny, na człowieka, na sprawy społeczne, ale także z bardzo mądrym załatwianiem spraw gospodarczych, z dużym wyczuleniem na to, jak funkcjonują w Polsce przedsiębiorcy i w jakiej są sytuacji.

Czy też będzie to taka Polska, jak była do 2015 roku, gdy pan Rafał Trzaskowski – dzisiaj wiceprzewodniczący PO – był w rządach najpierw Donalda Tuska, potem Ewy Kopacz. I wtedy była taka polityka, jaka była: podwyższano Polakom wiek emerytalny wbrew ich woli, podwyższano VAT, zabierano pieniądze z OFE. Taka była wtedy rzeczywistość. Więc o to jest to pytanie i o to są te wybory.

 

Panie Prezydencie, to zacznijmy może od mocnego uderzenia, które padło dzisiaj ze strony samego Rafała Trzaskowskiego, a także jego sztabu. Rafał Trzaskowski mówi, że wczoraj przegrał Pan z nim walkowerem. Dzisiaj politycy z jego sztabu nazywają Pana – to jest cytat – „cykorem”. Czy stanie Pan do debaty z Rafałem Trzaskowskim?

Jeżeli pan Rafał Trzaskowski biegnie do stacji, która na co dzień go popiera – prywatnej jeszcze w dodatku, która ma zagranicznego właściciela – i razem z tą stacją dyktują mi jako Prezydentowi Rzeczypospolitej, ale także kandydatowi w wyborach, kiedy i gdzie mam przyjść na debatę, to jest to całkowite złamanie wszelkich zwyczajów, jakie do tej pory były.

Może dlatego, że pan Rafał Trzaskowski nie wie, jakie są zwyczaje polityczne. Ale do tej pory były takie, że jeżeli ktoś chciał urządzać debatę, najpierw zadawał pytania sztabom i kandydatom, czy się godzą, w jakim terminie zrobić tę debatę, by można się było przygotować, zaplanować, w kontekście także tego, jak się prowadzi kampanię.

To był po prostu swoisty rodzaj ataku. Ja na ten atak odpowiedziałem bardzo spokojnie. To nie jest tak, że jedna prywatna stacja będzie sobie zarządzała – jak niemalże sztab pana kandydata Trzaskowskiego – że debata ma się odbyć u nich i w jakim terminie, i że tę debatę zobaczą tylko jej widzowie oraz tych stacji i mediów, które są z nimi zaprzyjaźnione. Nie! Mamy trzy główne wielkie telewizje w Polsce, z których każda ma swoich widzów. Chodzi o to, by wszyscy Polacy mogli debatę zobaczyć.

Dlatego powiedziałem: debata powinna zostać urządzona wspólnie przez trzy największe stacje telewizyjne, które dopuszczą do udziału w niej także inne zainteresowane tym media, tak aby każdy Polak, każdy wyborca mógł obejrzeć tę debatę, by nie było zarzutów, że jest w jakimś stopniu stronnicza, że stronnicze są pytania. Aby wszystko było ustalone pomiędzy sztabami i organizatorami debaty. I taką kulturalną debatę prezydencką, jak odbywają się na całym świecie – jakie są światowe standardy – wyobrażam sobie, że powinniśmy w naszym kraju odbyć.

Uczestniczyłem wcześniej w debatach. Nie wahałem się teraz, już w czasie kampanii prezydenckiej, by zrobić to, czego nigdy do tej pory nie robili urzędujący prezydenci – ani Aleksander Kwaśniewski tego nie zrobił, gdy był wybierany na drugą turę, na drugą kadencję, ani Bronisław Komorowski tego nie zrobił – a mianowicie wziąłem przed pierwszą turą wyborów udział w debacie dla wszystkich kandydatów, organizowanej na podstawie ustawy przez telewizję publiczną.

Żaden z wcześniejszych prezydentów w takiej debacie nie brał udziału. Wszyscy jej unikali. Ale uznałem, że przez szacunek dla widzów, dla wyborców, dla kontrkandydatów wezmę udział w tej debacie – i zrobiłem to.

W związku z powyższym nie jestem kimś, kto unika debaty. Ja tylko chcę, by debata odbywała się na cywilizowanych, uczciwych warunkach. A tamte warunki nie miały nic wspólnego z uczciwością. I to też pokazuje, jak druga strona gra.

 

Telewizja Polsat zaproponowała wszystkim telewizjom zorganizowanie takiej wspólnej debaty. Na razie telewizje się nie dogadały. Natomiast moje pytanie jest inne: czy Pan wyobraża sobie taką debatę na jakimś neutralnym gruncie, tak? Na przykład może być to miejscowość, która – jeśli chodzi o podział głosów – jest odzwierciedleniem podziału głosów w Polsce. Czy Pan wziąłby to pod uwagę?

Proszę teraz na to spojrzeć – tak jak Pan powiedział: jeżeli telewizja TVN najpierw chce organizować debatę dla pana Trzaskowskiego, z nim się dogaduje, żąda, bym się stawił na debatę, a teraz, gdy jest propozycja, by wspólnie odbywać debatę i wspólnie ją zorganizować na uczciwych warunkach, nie zgadza się na to – to jednoznacznie pokazuje, jakie były zamiary zarówno sztabu pana Trzaskowskiego, jak i tamtej prywatnej telewizji, zagranicznej zresztą.

 

A takie neutralne miejsce byłoby dobre?

Oczywiście, że byłoby dobre. Jeżeli tylko – jak powiedziałem – trzy najważniejsze telewizje ustaliłyby to ze sobą, neutralne miejsce zostałoby wybrane i wszystko odbywałoby się w porozumieniu ze sztabami, zostałyby ustalone termin i warunki, to dla mnie jest to normalna debata, taka jak powinna się odbywać w cywilizowanym świecie polityki i wyborów.

W takiej debacie bardzo chętnie wezmę udział, jestem przekonany, że będzie miała w Polsce bardzo wielu widzów. Ale niech każdy może taką debatę obejrzeć czy jej wysłuchać. A to będzie gwarantowane wtedy, gdy zostanie powszechnie zorganizowana.

 

Wyobraźmy sobie jednak czarny scenariusz. Że telewizje ze sobą się nie dogadują. Czy wtedy idzie Pan na tę debatę zorganizowaną przez Telewizję Polską, którą Pański rywal – pan Rafał Trzaskowski – nazywa kolejną ustawką Pańskiego sztabu z TVP? Czy Pan pojedzie do Końskich?

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że warunki muszą być jednoznacznie ustalone – i to jest ustalane pomiędzy sztabami. Oczywiście jako kandydat także będę ostatecznie podejmował decyzję w tej sprawie. Natomiast wszystko zależy od tego, jakie warunki będą przedstawione i jakie będą realia tej debaty – w jaki sposób będzie to organizowane. Na pewno nie w taki, że będzie dyktat jednej stacji medialnej dla kandydata czy dla kandydatów, bo nigdy do tej pory nie miało to miejsca – poza tym przypadkiem TVN-u ostatnio – i nigdy nie powinno mieć miejsca. To nie jest kulturalne prowadzenie polityki – to jest takie gangsterstwo polityczne.

 

Panie Prezydencie, powiedział Pan i wczoraj, i dzisiaj właściwie, że nie zgodzi się na napychanie kieszeni warszawce i Pan nie będzie dbał o elitę. Czy w ten sposób, Panie Prezydencie, Pan nie zamknął sobie drogi do głosów tych mieszkańców Warszawy, którzy w pierwszej turze nie głosowali na Rafała Trzaskowskiego. I czy Pan nie zamknął sobie drogi do głosów mieszkańców dużych miast?

Przede wszystkim ludzie – myślę – dokładnie wiedzą, co powiedziałem, dlatego że w Polsce ludzie są inteligentni i rozumieją, gdy stosuje się tego typu opisy. A mianowicie jest to opis pewnej polityki, która była realizowana przez ugrupowanie – na którego czele dziś, jako wiceprzewodniczący, stoi pan Rafał Trzaskowski – gdy sprawowało ono w Polsce władzę przez osiem lat. Zresztą ministrem, jak powiedziałem, w dwóch rządach – i Donalda Tuska, i Ewy Kopacz – był pan Rafał Trzaskowski. To była polityka, która nie liczyła się z nikim i z niczym, zwłaszcza ze zwykłym człowiekiem.

Najlepszym tego przykładem była sprawa podwyższenia wieku emerytalnego. Były protesty, były miliony zebranych podpisów, by przeprowadzić referendum, protestowały związki zawodowe, protestowali ludzie pracy, protesty były w całej Polsce – i co? I nic! W ogóle się tym nie przejmowali. A jeszcze w dodatku cała sprawa była oszustwem wyborczym, bo w 2011 roku w czasie kampanii parlamentarnej – dokładnie to pamiętam – Donald Tusk wprost do kamery, a więc do widzów, do całej Polski, mówił, że Platforma Obywatelska wieku emerytalnego nie podniesie. Natomiast zaraz po wyborach zabrali się do podnoszenia i – łamiąc wszelkie opory – zrobili to. Nie kto inny, tylko pan Trzaskowski nazywał to osiągnięciem modernizacyjnym.

 

Ale można powiedzieć, że to jest już przeszłość. Czy nie sądzi Pan, że dzisiaj ludzie myślą, że jednak elitą dzisiaj jest Prawo i Sprawiedliwość i Pan? Bo rządzicie od pięciu lat.

Gdy mówię o salonie warszawki, to opinia społeczna w Polsce raczej dokładnie wie, co mam na myśli: że jest taka grupka różnego rodzaju celebrytów z różnych środowisk, którzy właśnie tę elitę salonu warszawki stanowią. Więc myślę, że Polacy patrzą na to w ten sposób, i właśnie dlatego użyłem takiego sformułowania – tzw. warszawki. W Warszawie i wielkich miastach każdy wie, co to znaczy tzw. warszawka.

 

Ktoś może powiedzieć o tzw. krakówku, z którego Pan pochodzi.

Ja pochodzę z krakowskiej inteligencji, nie pochodzę z krakówka. Krakówek raczej na mnie nie głosuje. Mogę tak śmiało powiedzieć.

 

Panie Prezydencie, chciałbym Panu przeczytać fragment oświadczenia jednego z organizatorów protestów LGBT, pana Gabriela Kawy. On mówi tak: „Jeśli wygra Andrzej Duda, to może będziemy musieli nosić różowe trójkąty albo będą nam wypalać znaki jak krowom”. Co by Pan mu odpowiedział?

To, co odpowiadałem zawsze: że mi różność i inność absolutnie nie przeszkadzają. Kompletnie nie zwracam uwagi, jak żyją i kim są moi sąsiedzi, dopóki nie zaczną się zachowywać wyzywająco i swoim zachowaniem w jakiś sposób narzucać. To, jakie są ich preferencje, co lubią – jeżeli realizują to w czterech ścianach swojego domu, jeżeli traktują to jako swoją prywatną sprawę – jest ich sprawą prywatną i nic mi do tego.

Podobnie jest zresztą ze mną, z moją rodziną, z moją żoną – są to nasze wewnętrzne relacje i my się z nimi na zewnątrz po prostu nie obnosimy, nikogo nie zmuszamy, by obserwował te relacje, zwłaszcza intymne.

W związku z powyższym jestem absolutnym zwolennikiem różnorodności – ale takiej, gdzie tolerancja polega na tym, że również ja i moje poglądy, moje przekonania co do tego, co to znaczy normy obyczajowe i moralne, są szanowane. Oczekuję, że też będę szanowany. Zwłaszcza w sytuacji, gdy to mniejszość usiłuje narzucić swoją wolę większości.

Natomiast takie wypowiedzi jak pana Kawy – szczerze powiem – szkoda w ogóle komentować, dlatego że jest to po prostu ohydne, jeżeli ktokolwiek śmie tak powiedzieć o drugim człowieku. To jest po prostu ohydne.

 

Panie Prezydencie, po artykule w „Rzeczpospolitej” o tym, że skrócił Pan zakaz zbliżania się przestępcy seksualnemu do pokrzywdzonej, wiele osób – w tym choćby wdowa po Pawle Adamowiczu – nazwała Pana obrońcą pedofilów. Gdyby Pan wiedział, jaka będzie reakcja po tej Pańskiej decyzji, czy Pan podjąłby jeszcze raz tę decyzję?

Prezydentura to bardzo odpowiedzialne zadanie. Należy do niego także m.in. bardzo specyficzna rola, która wywodzi się jeszcze od prerogatywy królewskiej, a mianowicie rola właśnie ułaskawiania. Czyli po prostu darowania kary. Nie rozmawiania o winie, nie dyskutowania, czy ktoś był winny, czy nie – tylko po prostu darowania kary.

Tu była szczególna sytuacja, to sprawa rodzinna. Mnie w ogóle jest przykro, że ta sprawa jest w taki sposób roztrząsana. Powiem szczerze – to jest po prostu nieprzyzwoite, bo to akurat bardzo specyficzna sprawa rodziny. Miałem tu zgodne stanowiska pokrzywdzonej, która prosiła, by nastąpiło ułaskawienie, by zakaz zbliżania się został zdjęty w całości. Zresztą ten zakaz już zbliżał się ku końcowi. Ale ona prosiła, by zdjąć zakaz zbliżania się – to po pierwsze.

Po drugie – było przychylne temu, absolutnie jednoznacznie, stanowisko dwóch instancji sądowych, które opowiadały się za tym ułaskawieniem. Jak również Prokuratora Generalnego, który także opowiadał się w tej sprawie za ułaskawieniem, znając wszystkie jej szczegóły. W związku z powyższym proszę wziąć to pod uwagę.

To rzadki przypadek, by dwie instancje sądowe i Prokurator Generalny jednoznacznie wypowiadali się, że w tej sytuacji powinno dojść do ułaskawienia. I ja to zrobiłem, rozpatrując wszystkie okoliczności tej sprawy, jak również rozpatrując także stanowisko kuratora, który badał w szczegółach sprawę tej rodziny.

Powtarzam: wnioskowała pełnoletnia już od dawna pokrzywdzona, która odnosiła się do kwestii rodziny, argumentując, że już dawno wybaczyła. A kara została tam wykonana w całości, został tylko ten jeden element. Mówiła, że po prostu ma prawo – jako osoba dorosła – zbliżać się do własnego rodzica. Że to jest jej prawo jako osoby dorosłej.

 

Panie Prezydencie, na pewno Pan słyszał o syndromie sztokholmskim, o pewnym uzależnieniu psychicznym ofiary od sprawcy. Nie boi się Pan, że w tym przypadku może być podobna sytuacja?

Mamy do czynienia przede wszystkim – powtarzam – z osobą dorosłą, która sama o to wnioskowała. Mamy do czynienia zarówno z badaniem psychologicznym, jak i sądowym, które zostało przeprowadzone. Mamy do czynienia z opinią kuratora, która została tu wystosowana. Mamy do czynienia z drugą instancją sądu, która również badała sprawę. I wreszcie mamy do czynienia z Prokuratorem Generalnym, który także badał tę sprawę – jeszcze przede mną. I wszyscy oni mieli jednoznaczne stanowisko, że ułaskawienie w tym konkretnym przypadku jest zasadne.

Powiem jeszcze raz: nie chcę więcej mówić żadnych szczegółów na temat tej sprawy, bo – powtarzam – jest to sprawa rodzinna. I to ohydne, że w tej chwili wywlekane są na światło dzienne sprawy tej rodziny. Ktoś, kto używa tego jako swoistej maczugi w czasie kampanii wyborczej, po prostu zachowuje się nieprzyzwoicie. Jest to typowa brudna kampania.

 

Panie Prezydencie, na Pana zagłosowało 43 proc. wyborców. Pozostali kandydaci dostali 57 proc. Rafał Trzaskowski mówi, że to jest dowód na to, że większość Polaków, większość wyborców chce, by zmienił się lokator Pałacu Prezydenckiego. Moje pytanie jest do Pana takie: nie wygra Pan tych wyborów, jeśli nie pozyska Pan części wyborców Krzysztofa Bosaka i Szymona Hołowni. Co Pan jest gotów uczynić, żeby pozyskać głosy wyborców lidera Konfederacji i lidera ruchu Polska 2050, który już zadeklarował poparcie Rafała Trzaskowskiego?

Są różne preferencje polityczne, mamy demokrację. Już mówiłem, że bardzo się cieszę, że – oprócz mnie – w wyborach prezydenckich startowało aż 10 kandydatów. To pokazuje, że na polskiej scenie politycznej jest pewna różnorodność. Natomiast są ugrupowania i byli kandydaci, którzy w wielu punktach mieli bardzo zbliżone do moich poglądy na temat najważniejszych polskich spraw.

Oczywiście różnimy się w rozmaitych szczegółach. Oni mogą różnie mnie oceniać. Wiadomo też, że każde ugrupowanie, które chce się liczyć na scenie politycznej, musi wystawić swojego kandydata i będzie zachęcało swoich członków oraz zwolenników, by na niego głosowali.

Natomiast ja mam poglądy bardzo podobne do poglądów co najmniej kilku kandydatów, którzy występowali w tych wyborach. I jestem spokojny. Natomiast jeżeli pan Rafał Trzaskowski tak mówi, to – przepraszam – jak to, Polacy mają wybrać jego, który uzyskał niecałe 31 proc.? Myślę, że Polacy sami zdecydują. Natomiast apeluję do wszystkich o jedno: proszę o spokojną ocenę ostatnich pięciu lat, proszę o spokojne porównanie tego z poprzednimi pięcioma latami.

Tym, którzy niezwykle cenią wolność, przypomnę, że nie kto inny, tylko właśnie partia pana Rafała Trzaskowskiego, której dzisiaj jest wiceprzewodniczącym, dokonała wejścia do redakcji „Wprost”, by zabrać taśmy, na których były nagrane rozmowy ich polityków – by ratować swoją skórę, reputację i swój przyszły wynik wyborczy. Służby specjalne weszły do redakcji gazety – to jest poszanowanie wolności słowa? Przecież był to absolutny skandal, media w Polsce zaniemówiły, gdy zostało to pokazane.

 

To ostatnie pytanie do Pana…

Więc podchodzę do tego bardzo spokojnie. To przecież nie kto inny, tylko oni wspierali ACTA, przeciw któremu protestowała cała polska młodzież. Ja jestem spokojny, realizuję swoje zadania, dbam o godność naszej ojczyzny i naszego narodu.

 

Proszę mi dać szansę na ostatnie pytanie. À propos młodzieży – jeśli chodzi o młodych wyborców, to był Pan ich dopiero czwartym wyborem. Lepszy wynik mieli Szymon Hołownia, Robert Biedroń i Krzysztof Bosak. Pięć lat temu był Pan liderem w tej grupie. Proszę powiedzieć krótko – bo nie mamy dużo czasu – co się stało? Czy Pan stracił kontakt z młodzieżą?

To jest tak, że młodzi zawsze są tacy trochę anty wobec tych, którzy akurat rządzą – taka jest natura młodych, że są trochę zbuntowani, zawsze trochę kontestują. Przecież ja też wychowałem córkę, która dziś jest już dorosła, ale pamiętam jej młode lata. Do dzisiaj różnimy się w wielu sprawach – ona ma swoje zdanie, ja mam swoje. W związku z czym doskonale to rozumiem.

Natomiast przez całe pięć lat też wspierałem młodych – m.in. młodych przedsiębiorców, właścicieli start-upów, zabierałem ich do prezydenckiego samolotu na spotkania z przedstawicielami światowego biznesu, zapraszałem do Pałacu Prezydenckiego. W okresie, gdy byłem Prezydentem, doszło do wprowadzenia zerowej stawki PIT dla młodych do 26. roku życia. Została obniżona stawka podatku w pierwszej grupie podatkowej PIT.

 

Musimy już kończyć.

W związku z czym są to naprawdę realne działania. Został obniżony podatek dla najmniejszych przedsiębiorców. To wszystko było m.in. robione dla nich – by polskie państwo było dla nich przyjaźniejsze.

 

Zobaczymy, czy to przekona młodych 12 lipca. Czekamy wszyscy do 12 lipca. Bardzo Panu dziękuję. Prezydent Andrzej Duda – prosto z kampanii, prosto z Nowej Soli – był naszym gościem. Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie.

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.