Sobota, 4 sierpnia 2012

Wystąpienie prezydenta w 148. rocznicę stracenia pięciu członków Rządu Narodowego z R. Trauguttem na czele

Szanowni Państwo!

 

Stoimy pod krzyżem upamiętniającym stracenie Romualda Traugutta i jego czterech najbliższych współpracowników: Rafała Krajewskiego, Józefa Toczyskiego, Romana Żulińskiego i Jana Jeziorańskiego. Nasze dzieje, chociaż trudne i pełne dramatycznych wydarzeń, nie znają drugiego takiego przypadku, gdy z rąk wroga ginie szef rządu i jednocześnie głównodowodzący armią oraz najważniejsi jego współpracownicy, tworzący razem Rząd Narodowy. Wszyscy oni poszli na śmierć z podniesioną głową. Tropieni i osaczeni przez rosyjską policję, nie szukali ratunku w ucieczce. Do ostatka trwali na posterunku, gotowi poświęcić swoje życie w powstańczej walce o niepodległość. Dzisiaj składamy więc hołd pięciu bohaterskim przywódcom i wszystkim uczestnikom kierowanego przez nich powstania.

 

 

Historykom i publicystom zostawiamy debaty i spory o najtrafniejszą, najlepszą drogę postępowania w tamtych skomplikowanych okolicznościach. O wielkim XIX-wiecznym polskim dylemacie: bić się czy nie bić, bić się czy też codzienną pracą wzmacniać narodową substancję, dyskutowało i dyskutować będzie jeszcze wiele polskich pokoleń. Niezależnie od stanowiska zajmowanego w tej ważnej i potrzebnej debacie, tłumaczącej nam także wiele sporów dnia dzisiejszego, wszyscy winniśmy szacunek polskiej krwi przelanej za Ojczyznę. Bez tej ofiary krwi nie odrodziłaby się niepodległa Polska, bo ta przelana krew to był zobowiązujący naród testament wolności, który zrealizował się dopiero w 1918 roku. Tę bezpośrednią łączność pomiędzy ofiarą powstania styczniowego a odzyskaniem niepodległości podkreślał z całą mocą główny architekt polskiej niepodległości Józef Piłsudski. Warto pamiętać o tym, że dystans czasowy dzielący pokolenie, które odzyskało niepodległość w 1918 roku, od powstania styczniowego jest mniej więcej taki sam jak dystans dzielący nasze pokolenie od zmagań II wojny światowej, od powstania warszawskiego. I warto pamiętać, że dyskusja na temat powstania styczniowego była nie mniej dramatyczna i pociągająca za sobą głęboko odmienne poglądy jak ta, która toczyła się wokół powstania warszawskiego.

 

 

Warto również pamiętać, że w tym miejscu, pod krzyżem Traugutta, 22 stycznia 1919 roku, a więc w pierwszą w wolnej Polsce rocznicę powstania styczniowego, odbyła się z udziałem Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego wielka patriotyczna demonstracja, w której uczestniczyło 140 tysięcy osób. Nie sądzę, aby ktokolwiek wtedy uległ pokusie podkreślania różnic w ocenie powstania, a tym bardziej różnic politycznych czy partyjnych. Z szacunku do przeszłości czynił Piłsudski fundament odradzającej się Polski, właśnie w oparciu o tradycje powstania styczniowego. Bo naród, który traci pamięć – mówił – przestaje być narodem. To były mądre słowa. Chciałbym je uzupełnić o chyba aktualną myśl, że naród, który nie dba o swoją pamięć tak, aby ona naród łączyła, sam sobie szkodzi. Dzięki tej pamięci my, Polacy, przetrwaliśmy najgorsze czasy. Skutecznie oparliśmy się wrogim imperiom i wrogiej ideologii, bo nawet kiedy obce moce odbierały nam niepodległe państwo, Ojczyzną była nam nasza polska kultura, mowa i historia. A dla wielu także Kościół, bezwzględnie zwalczany przez wrogów za trwanie przy polskości. Byłoby niewybaczalnym błędem, gdybyśmy tych narodowych redut nie strzegli także w wolnej i demokratycznej Polsce. Musimy wykorzystać wszystkie możliwości, jakie daje nam własne, suwerenne państwo, aby najlepiej zadbać o naszą historyczną pamięć i narodową tożsamość.

 

Takim właśnie wyzwaniem winna być dla nas 150. rocznica wybuchu powstania styczniowego. Bardzo chciałem, aby rok 2013 był Rokiem Powstania Styczniowego. Wiem, że to pragnienie podziela wielu moich rodaków – mimo odległości w czasie i liczby pokoleń, które dzielą nas od tamtych wydarzeń. I gorąco wierzę, że wspólnym wysiłkiem osiągniemy ten cel. Dziękuję więc z całego serca Senatowi Rzeczypospolitej za podjętą wczoraj uchwałę. To bardzo dobry znak, że decyzję o uczynieniu roku 2013 Rokiem Powstania Styczniowego Senat podjął niemalże jednomyślnie. Tak właśnie – solidarnie i wspólnotowo – powinniśmy traktować naszą narodową historię. Stanowi ona przecież nasz wspólny depozyt i wspólny kapitał, którego strzec i używać powinniśmy wszyscy w tym samym stopniu na rzecz dobra wspólnego, a nie przeciwko sobie. Jak ognia powinniśmy się wystrzegać sytuacji, w których z pamięci o wielkich wydarzeniach naszej historii chce się uczynić amunicję używaną w partyjnej wojnie. Takie nadużywanie pamięci o naszych narodowych bohaterach uwłacza ich pamięci i jak najgorzej świadczy o ludziach decydujących się na takie zachowanie, niszczące tradycję i poczucie wspólnoty narodowej budowanej w oparciu o tę tradycję.

 

Chciałbym też bardzo gorąco podziękować Sejmowi Republiki Litewskiej za ogłoszenie również na Litwie roku 2013 Rokiem Powstania Styczniowego. Warto pamiętać, że to właśnie do 1863, 1864 roku trwała ta szczególna więź emocjonalna pomiędzy Polakami i Litwinami. Powstanie styczniowe na Litwie to było jedno z ostatnich ech historycznej wspólnoty polsko-litewskiej. I nie przypadkowo chyba ostatni już powstańcy powstania styczniowego, którzy walczyli na odległej Żmudzi, śpiewali: Jeszcze Polska nie zginęła póki Żmudzini żyją. Warto wrócić do tego poczucia wspólnoty, które wtedy, w tak dramatycznych okolicznościach dało o sobie znać w sposób najpiękniejszy. Ta decyzja naszych litewskich przyjaciół pozwala jeszcze lepiej dostrzec, że powstanie styczniowe było wielkim, wolnościowym ruchem nie tylko Polaków, ale także Litwinów, Ukraińców i Białorusinów. Nasi przodkowie razem walczyli ze wspólnym wrogiem, jakim było rosyjskie dążenie imperialne i carskie samodzierżawie. Naszym wspólnym zadaniem jest przypomnieć tę wolnościową tradycję i uczynić ją drogowskazem we wzajemnych relacjach.

 

W 1863 roku cały naród powstał do walki z rosyjskim zaborcą. Dzisiaj my wszyscy powinniśmy połączyć nasze wysiłki w celu godnego uhonorowania tego niezwykłego wydarzenia. Jako Prezydent Rzeczypospolitej apeluję o taką aktywność do władz państwowych i samorządowych, do organizacji i stowarzyszeń obywatelskich, do wszystkich rodaków ceniących naszą narodową historię, naszą wspólną historię. Apeluję o podejmowanie inicjatyw naukowych, kulturalnych i edukacyjnych, które upowszechnią pamięć o powstaniu styczniowym i o jego znaczeniu w historii Polski i krajów ościennych. Dziękuję wszystkim, którzy już dzisiaj podejmują takie starania, i deklaruję, że będę starał się je wspierać.

 

Za bardzo ważne zadanie uważam zatroszczenie się o powstańcze groby, tak licznie rozsiane po całej obecnej i dawnej Rzeczypospolitej. Wspólnym wysiłkiem władz państwowych i samorządowych, duchowieństwa i harcerzy, Polonii i służby dyplomatycznej, wspólnym wysiłkiem wszystkich ludzi dobrej woli uporządkujemy te groby i w 150. rocznicę wybuchu powstania, 22 stycznia 2013 roku na wszystkich zapalimy znicze, tak by nad całą Polską zajaśniało światło wspólnej pamięci i wolności.

 

Upamiętnienie powstania styczniowego będzie dobrą okazją do narodowej debaty o popowstaniowych losach Polski. To przecież wtedy rozpoczęły się wielkie przemiany – społeczne, polityczne – które doprowadziły do odrodzenia w 1918 roku niepodległej Ojczyzny. Refleksja nad losami uczestników powstania dobrze przygotuje nas do obchodów kolejnej ważnej narodowej rocznicy, jaką w 2014 roku będzie 100-lecie czynu legionowego, a w cztery lata później 100-lecie odrodzenia państwa polskiego. W taki sposób patrząc na dziejową wymowę powstania styczniowego, możemy tu, pod krzyżem Traugutta, z pełnym przekonaniem powiedzieć: Gloria victis!

 

Serwis prezydent.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.