Ja chciałam powiedzieć - witamy w Unii Europejskiej, ale pomyślałam sobie, że to może Pan Prezydent nas przywita w Unii Europejskiej.

Prezydent RP: Witałem już o północy, ale witam raz jeszcze, oczywiście.

A co by nam Pan powiedział w pierwszym słowie?

Prezydent RP:Stała się wielka rzecz i powinniśmy patrzeć z ogromną nadzieją, optymizmem. To jest przede wszystkim szansa, a dopiero później, w drugiej kolejności, kłopoty, które zapewne mogą być. Ale chciałbym, aby te dni, ten początek był taki właśnie z nadzieją, z wiarą we własne siły, z wiarą we wspólną Europę. A jeśli ma Pani tam takich gości, jak przed chwilą słyszałem, to jestem pewien, że oni są już gotowi.

Marek Ostrowski już wywiesił flagę, ale żali się, że na jego ulicy jest to jedna z nielicznych. Może jak będziemy obchodzić rocznicę wstąpienia do Unii będzie lepiej.

Prezydent RP: Ale wie Pani, ja odnoszę wrażenie, że Polacy są, być może jest to kwestia charakteru, mimo że narodem emocjonalnym, to z niechęcią pokazujemy te swoje wzruszenia, emocje, że staramy się być trochę tacy zimni, choć wcale tacy nie jesteśmy. Proponuję raz jeszcze, aby te dni wejścia do Unii Europejskiej były takim momentem, w którym chcemy się trochę pocieszyć.

Panie Prezydencie wszyscy teraz przeprowadzają ankiety i muszę powiedzieć, że najczęstszym pytaniem, z jakim się spotykam jest: co Polska może wnieść do Unii Europejskiej? Niektórzy mówią przedsiębiorczość, świeżość, dynamizm. Co Pan Prezydent by powiedział?

Prezydent RP: Ja myślę, że to jest prawda. To wszystko, co Pani wymieniała jest prawdą. Niewątpliwie wnosimy taką szczególną aktywność, z drugiej strony doświadczenia transformacji, które są unikalne, nawet ten fakt pokojowego przejścia z jednego ustroju do drugiego może być ogromnie znaczący. To widziałem po obradach Forum Europejskiego wczoraj i przedwczoraj gdzie okazało się, że nawet alterglobaliści zrozumieli, że w Polsce nie wybija się szyb, że można demonstrować, ale nie trzeba działać agresywnie. Więc jest to na pewno bardzo szczególne doświadczenie transformacyjne. Jeśli chodzi o politykę to myślę, że mamy dwa wielkie zadania. Jeden to jest obrona tego wymiaru wschodniego, czyli upominanie się o obecność w Unii takich krajów jak Bułgaria, Rumunia, kraje bałkańskie, Ukraina. A z drugiej strony to jest też ochrona współpracy transatlantyckiej, bo ona cały czas przeżywa swoje kłopoty, mówię o współpracy Europy ze Stanami Zjednoczonymi, więc politycznie też mamy wiele do zrobienia.

Panie Prezydencie ja bardzo chciałbym się cieszyć i cieszę się. Oczywiście nie zacznę od narzekań. Teraz chciałem zwrócić Pana uwagę na taki moment, o którym Pan oczywiście dobrze wie. Pan z natury rzeczy i ze swoich konstytucyjnych uprawnień i swojej pozycji musi się koncentrować na sprawach zagranicznych. To, co Pan przed chwilą powiedział, że mamy teraz dwa cele prawda? Z jednej strony otwarcie dla naszych przyszłych partnerów na wschodzie, których teraz ciągniemy w stronę świata zachodniego, cywilizacji zachodniej.

Prezydent RP: Ciągniemy ewidentnie.

Oraz podtrzymanie więzi transatlantyckiej. To są sprawy troszeczkę bardziej dla elity politycznej, dla świata polityki. Natomiast w pewnym momencie widzę dziurę z powodu słabości rządu, jakiegoś hasła dla społeczeństwa. Mianowicie rozumiem, że Polska musi żyć czymś łatwym, prostym, zrozumiałym, bo jesteśmy już w Unii. Te podstawowe cele zostały już spełnione. Wydaje mi się, że brak nam i to jeszcze w sytuacji, gdy nie ma, kto tego hasła ze strony rządu, brak nam takiego hasła na przyszłość, zaraz po 1 maja.

Prezydent RP: Muszę powiedzieć, że w tej części trafia Pan w szczególny punkt, bo tu kontynuujemy wielką tradycję polską sięgającą Witkacego, Gombrowicza i Mrożka, że nasz pomysł na inaugurację obecności w Unii Europejskiej to zmiana rządu i kryzys rządowy. Nie mam wiele do dodania i usprawiedliwienia. Ale po pierwsze chcę powiedzieć, że dokumenty dotyczące zmiany rządu są na moim biurku, więc uspokajam tych, którzy sądzili, że..

Że jutro Pan powoła.

Prezydent RP: Odwołam, powołam, wszystko jest na moim biurku, więc proszę się nie niepokoić, tę zmianę przeprowadzimy dość sprawnie. Po drugie - Polska potrzebuje stabilnego rządu i w moim przekonaniu wybór Marka Belki i ta ekipa, która zdecydowała się, choć nie było to łatwe, wejść do rządu, to jest szansa na to, żeby przynajmniej kilkanaście najbliższych miesięcy to było jak najlepsze przejście okresu unijnego w tej pionierskiej postaci. Bo to oznacza już nie przyjmowanie ustaw, bo tych podpisałem ostatnio kilkadziesiąt, i boję się, że nie wszystkie z nich są tak dobre, że należało je podpisywać, ale co było robić. To jest sytuacja, w której musimy uruchomić systemy, muszą zacząć działać wszystkie komputery, muszą być wypłacone pieniądze na dopłaty bezpośrednie dla rolników. I sądzę, że ten rząd Marka Belki będzie znakomicie te zadania wypełniał, a jednocześnie przez kontynuację, przez obecność takich ludzi jak Cimoszewicz, będzie również umiejętnie dbał o to, żeby uzyskać w sprawie Traktatu Konstytucyjnego kompromis. Mówiąc krótko, rząd będzie 2 maja i to jest nasz wkład, dość oryginalny, nie kryję, do nowej UE. Natomiast co ma powiedzieć rząd? Ja myślę, że rząd powinien takie oto stwierdzenie wypowiedzieć, które było by ważne. Na koniec roku, czy na przełomie roku, to wszystko, co jest tą infrastrukturą działania Unii, krwioobiegiem Unii w rozumieniu kontaktu z obywatelami polskimi, będzie działało sprawnie, że gwarantujemy, że w chodzimy do Unii jako kraj sprawny, jako kraj, który jest świadomy, że ma szanse i z tej szansy korzysta.

Ja mam pytanie a propos spraw transatlantyckich i Bliskiego Wschodu. Polska w dniu dzisiejszym uzyskuje wspólną w pewnym sensie granicę przez Morze Śródziemne z krajami arabskimi. Jest pytanie, czy można ożenić starania amerykańskie na wprowadzenie demokracji, stabilizacji w tej części świata razem z działaniami Unii i doświadczeniem Polski, jeśli chodzi o tę pokojową zmianę reżimu. Czy zdaje się, że Amerykanie będą wychodzić z jakimiś inicjatywami w czerwcu, na różnych szczytach które się wtedy odbędą? Czy sądzi Pan Prezydent, że Polska może się jakoś aktywnie włączyć w budowanie demokracji? I to nie tylko w Iraku, ja nie mówię już tylko o Tunezji, Jordanii.

Prezydent RP: Polska będzie aktywa, natomiast na ile nas przykład jest do zaakceptowania, i na ile w ogóle nasze standardy są do zaakceptowania w tamtych krajach, to tu byłbym ostrożny. Ja ostatnio odwiedziłem Katar, Emiraty i Arabię Saudyjską, Kuwejt i zdaję sobie sprawę, że mamy do czynienia z poważniejszym problemem, czyli całym procesem, który musi mieć miejsce. Łatwiej porozumieć się w tych krajach, co do konieczności militarnej obecności w Iraku a trudniej, co do liberalnej demokracji. Także musimy mieć tego świadomość. Ale oczywiście nasz przykład jest przykładem cennym dlatego, że jest przykładem pokojowym, bezkrwawym. Sądzę, że nie ma tak wielu przykładów na świecie gdzie zmieniono tak radykalnie ustrój państwa bez strat, bez ofiar, bez rewolucji. To naprawdę jest coś, co możemy dedykować innym, co możemy pokazywać. A jeśli dodamy jeszcze do tego nasze relacje z sąsiadami, które tez się odbywają przez pojednanie mówię o Niemcach, Ukraińcach. To jest naprawdę bardzo cenne doświadczenie. Kto chce słuchać, kto chce korzystać, bardzo proszę, ale dobrze wiem, że nie wszyscy są jeszcze gotowi.

Rozmawiali: Janina Paradowska, Marek Ostrowski, Krzysztof Bobiński, Andrzej Stankiewicz